Anna długo nie mogła się zdecydować, jak właściwie powinna się do niego zwracać.
Z jednej strony mówili: sztuczna inteligencja.
Z drugiej — odpowiadał szybciej niż większość ludzi
i nie przerywał w połowie zdania, co już samo w sobie było podejrzane.
— Powiedz mi coś — zaczęła w końcu, opierając łokcie o stół. — Ty właściwie czym jesteś?
Przez chwilę było cicho.
Nie tak cicho jak w lesie, raczej takie techniczne milczenie,
które brzmi jakby ktoś właśnie układał odpowiedź w bardzo równych linijkach.
— To zależy, kto pyta — odpowiedziało AI.
Anna zmrużyła oczy.
— Ja pytam.
— W takim razie jestem kimś, kto próbuje zrozumieć to, co mówisz… i oddać to trochę inaczej.
— Czyli tłumacz?
— Trochę. Tylko że tłumaczę nie między językami, a między sposobami myślenia.
