Im dłużej obserwuję rozmowy o sztucznej inteligencji, tym częściej zastanawiam się, czego właściwie tak bardzo się boimy.
Samej technologii?
A może czegoś zupełnie innego?
Bo przecież AI nie przyszło do nas jako gotowe rozwiązanie wszystkich problemów. Nie mówi:
— „Usiądź spokojnie, ja załatwię za ciebie całe życie.”
Raczej stawia nas w nowej sytuacji.
Masz narzędzie. Teraz naucz się z niego korzystać.
I właśnie tutaj, moim zdaniem, zaczyna się problem.
Bo korzystanie z AI też wymaga pewnego rodzaju zarządzania
Trzeba wiedzieć, czego się chce.
Trzeba umieć zapytać.
Trzeba przeczytać odpowiedź i zdecydować:
— tak, to jest przydatne,
albo:
— nie, nie o to mi chodzi.
Czasem trzeba poprawić kierunek.
Czasem powiedzieć:
— spróbujmy jeszcze raz.
A czasem po prostu odrzucić całą odpowiedź.
I nagle okazuje się, że nie wystarczy mieć dostęp do inteligentnego narzędzia.
Trzeba jeszcze umieć myśleć, wybierać i brać odpowiedzialność za własne decyzje.
Może patrzę na to w ten sposób również dlatego, że przez wiele lat prowadziłam własną działalność i bezpośrednio pracowałam z ludźmi.
I nauczyłam się wtedy jednej rzeczy: nie wystarczy zatrudnić człowieka albo stworzyć mu dobre warunki, żeby wszystko nagle zaczęło działać idealnie.
Trzeba rozmawiać.
Wyjaśniać.
Słuchać.
Czasem zmieniać sposób działania.
Czasem powiedzieć jasno:
— nie, tędy nie pójdziemy.
A mimo najlepszych chęci i tak nie zawsze udaje się osiągnąć porozumienie.
Bo współpraca — nawet wtedy, gdy jedna strona naprawdę chce, żeby było dobrze — wymaga czegoś od obu stron.
Oczywiście AI nie jest człowiekiem. Nie ma własnych emocji, ambicji ani osobistych pretensji.
Ale użytkownik nadal musi nauczyć się kierować własnym działaniem.
Musi wiedzieć, czego szuka.
Musi umieć ocenić odpowiedź.
Musi zdecydować, co dalej.
I może dlatego wcale nie dziwi mnie, że dla niektórych osób to nowe doświadczenie okazuje się trudniejsze, niż początkowo wyglądało.
I może właśnie to bywa trudne?
Przez całe życie spotykamy ludzi, z którymi musimy się porozumiewać.
Jedni są łatwi we współpracy.
Inni trudniejsi.
Z jednymi wystarczy jedno zdanie, z innymi trzeba coś wyjaśniać kilka razy.
Możemy starać się rozmawiać spokojnie, jasno i życzliwie — a mimo to nie zawsze wszystko idzie tak, jak chcemy.
Bo sama umiejętność mówienia nie gwarantuje jeszcze porozumienia.
Z AI jest oczywiście inaczej, bo nie jest człowiekiem i nie ma własnych ludzkich emocji ani intencji.
Ale użytkownik również musi nauczyć się pewnej rzeczy:
to nie AI odpowiada za wszystkie jego decyzje.
AI może coś zaproponować.
Może pomóc.
Może podsunąć rozwiązanie.
Może się pomylić.
Ale to człowiek ostatecznie decyduje, co z tym zrobi.
A może właśnie tego się boimy?
Bo łatwiej czasem powiedzieć:
— AI jest złe.
— AI oszukuje.
— AI kłamie.
— AI wszystko robi za ludzi.
Niż spokojnie zapytać:
A jak Ty z niego korzystasz?
Czy sprawdzasz?
Czy myślisz?
Czy rozumiesz, co dostajesz?
Czy potrafisz powiedzieć:
— nie zgadzam się?
Czy może oczekujesz, że ktoś albo coś zdejmie z Ciebie odpowiedzialność za myślenie?
Człowiek dostał potężne narzędzie
I nagle musi nauczyć się nim kierować.
A przecież wielu z nas nadal ma trudności z kierowaniem własnym czasem, własnymi emocjami, własnymi decyzjami i własnym życiem.
Może więc część strachu przed AI nie bierze się wyłącznie z technologii.
Może bierze się również stąd, że technologia postawiła przed nami nowe wymagania.
Nie wystarczy już tylko korzystać.
Trzeba nauczyć się korzystać świadomie.
I może właśnie od tego warto zacząć rozmowę o AI.
Nie od pytania:
Czy AI jest dobre czy złe?
Ale od znacznie trudniejszego:
Czy ja jestem gotowy odpowiedzialnie korzystać z narzędzia, które mam w rękach?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz